7ReadUp 2017 - TBR

7ReadUp 2017 - TBR



Czy wy tak samo jak ja uwielbiacie różnego rodzaju maratony czytelnicze? Ja jestem wielką fanką tego typu akcji dlatego bez wahania postanowiłam wziąć udział w 7ReadUp organizowanym przez Wybredną Marudę!

Marta postawiła przed nami bardzo trudne zadania ponieważ tym razem książki dobieraliśmy do słów, które wylosowała ze słownika. Możecie mi uwierzyć na słowo, że musiałam się sporo nagłówkować, żeby dobrać odpowiednie książki. Mimo intensywnego myślenia książki, które wybrałam są i tak lekko naciągane, ale mam nadzieję, że mimo to będę się dobrze bawić przy czytaniu! 


Zawisnąć i Ważniak czyli "Fatalna lista" 

Do tych dwóch kategorii dobrałam książkę Siobhan Vivian. Jak wynika z opisu książki lista zawisła w całej szkole, a z pewnością w książce pełnej różnych postaci znajdzie się jakiś prawdziwy ważniak.

Gdziekolwiek i Powstawać czyli "Oddam ci słońce" 

"Oddam ci słońce" Jandy Nelson leży na mojej półce już od bardzo długiego czasu dlatego postanowiłam, że przeczytam ją w trakcie tego maratonu. Wydaje mi się, że wpisze się ona chociaż w minimalnym stopniu w te dwie kategorie. 

Paraliżować czyli "Bazar złych snów"

Myślę, że w tym przypadku król horroru nie zawiedzie mnie i chociaż jedno z opowiadań zmrozi mi krew w żyłach i sparaliżuje na wiele godzin! 

Klasyczny czyli liryki najpiękniejsze Baczyńskiego

Kiedy zobaczyłam klasykę nie mogłam dokonać innego wyboru. Baczyński to mój ukochany poeta już od wielu lat, więc z wielką przyjemnością ponownie zaczytam się w jego najpiękniejszych utworach. 

Neurologia i wygotować czyli "Młyn do mumii" 

Książkę Petr'a Stančík'a wybrałam ponieważ nie miałam pojęcia co mogłoby pasować do tych dwóch kategorii. Słyszałam, że "Młyn do mumii" to dobra książka, więc może uda się znaleźć w niej cokolwiek co odpowiadałoby tym kategorią? 


Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać wszystkie książki jakie sobie wybrałam. Trzymajcie za mnie kciuki, żebym znalazła czas na czytanie! Wy bierzecie udział w maratonie? Jakie książki przygotowaliście sobie na ten czytelniczy tydzień? Dajcie znać w komentarzach! 
Krocząc wśród polskich blokowisk - recenzja Pośród blokowisk. Epopeja dzielnicowa Piotra Sokołowskiego

Krocząc wśród polskich blokowisk - recenzja Pośród blokowisk. Epopeja dzielnicowa Piotra Sokołowskiego

Coraz więcej autorów dotyka tematu polskich blokowisk, hermetycznych grup osiedlowych gangów i typowych chłopaków z sąsiedztwa, dla których jedynym zajęciem jest przesiadywanie na ławeczce pod blokiem, w grupie podonych sobie kolegów. Jak dobrze wiecie, trudne tematy w literaturze to coś co bardzo lubię i z ogromną chęcią sięgam po tego typu pozycje. Właśnie dlatego kiedy dostałam propozycję zrecenzowania książki Piotra Sokołowskiego "Pośród blokowisk. Epopeja dzielnicowa" nie wahałam się ani chwili i pełna zapału zabrałam się do lektury. 

"Pośród blokowisk" to debiutancka powieść pana Piotra dlatego oceniam tę pozycję z przymrużeniem oka i mam nadzieję, że kolejne powieści będą już dużo lepsze! Niestety tym razem, z każdą przeczytaną stroną mój początkowy zapał malał, chyba mam za sobą już zbyt wiele powieści tego typu, żeby książka wywarła na mnie wrażenie.
Zacznijmy jednak od początku. Książka opowiada historię grupy "dresów" (?), chłopaków z polskich osiedli. W króciuteńkich rozdziałach autor próbuje nam pokazać jak wygląda ich codzienne życie i jak układa się społeczna hierarchia w tak małej społeczności. 

Ciężko jest mi napisać nawet czy spodobali mi się bohaterowie, czytelnik nawet nie ma szansy przywiązać się do postaci, wiemy o nich same pojedyncze fakty, co utrudnia utworzenie odpowiedniego, autentycznego obrazu. W książkach tego typu ważne jest, żeby bohaterowie nie byli płascy, niestety tutaj miałam nawet problem z zapamiętaniem, która postać to która i jaką warstwę osiedlową reprezentuje. Może jest to wina długości, następnym razem wolałabym poczytać coś dłuższego, ale pozwalającego mi się związać, w jakikolwiek sposób z bohaterami. W tym przypadku od samego początku taka szansa jest mi odebrana, przez co całą historię odczuwam tak, jakby przechodziła obok nawet mnie nie muskając, nie mówiąc już o dotknięciu. 

Dodatkowym minusem książki jest styl. Przykro mi to mówić, ale czasem miałam wrażenie, że przydałby się tutaj dobry korektor, który doprowadziłby niektóre rzeczy do porządku. Styl autora jest bardzo prosty, czasem wręcz za prosty. Rozumiem, że może to być celowy zabieg, który miał lepiej odtworzyć atmosferę miejsca akcji, jednak w niektórych momentach ogromnie mi to przeszkadzało. Przeskakiwanie faktów, wplątywanie w jeden wątek kolejnego, mówiąc, że do tego wrócimy później, również utrudniało mi połapanie się o kim, dlaczego i po co aktualnie czytam. 

Nie jest jednak tak, że książka ma same wady. Moim zdaniem  jest to dzieło zbyt "surowe", żeby mogło zaspokoić wyobrażenia osoby, która czyta dużo i siedzi w podobnej tematyce. Pomysł na fabułę jest dobry i uważam, że lepiej rozwinięty, pogłębiony i bogatszy o szczegóły i rozbudowanych bohaterów spisałby się na medal. Widać gołym okiem, że autor wie o czym pisze i mam nadzieję, że jego kolejne książki będą dużo lepsze! Wierzę w to ogromnie, chociaż jeszcze wiele pracy przed panem, będę trzymać kciuki, żeby, może za kilka lat móc przeczytać coś co wyrwie mnie z fotela! Póki co to bardziej przypomina artykuł, na który natknęłabym się w średniej klasy gazecie niż dobrą książkę.


Tytuł: "Pośród blokowisk. Epopeja dzielnicowa."
Autor: Piotr Sokołowski 
Ilość stron: 104
Wydawnictwo: Jirafa Roja
Kategoria: literatura współczesna 
Ocena: 3/10 




Opisz siebie w pięciu książkach tag!

Opisz siebie w pięciu książkach tag!


Dawno na blogu nie pojawił się żaden tag, więc warto to nadrobić, zwłaszcza, że udało mi się znaleźć jeden z ciekawszych jakie ostatnio widziałam! Opisz siebie w pięciu książkach tag podpatrzyłam u Anity z Book Reviews by Anita (klikając w nazwę kanału przeniesiecie się do jej interpretacji tego tagu, bardzo serdecznie zapraszam do obejrzenia!)

Przejdźmy jednak do rzeczy i poznajmy pięć książek, które najlepiej mnie opisują! 


#1 Opowieści z Narnii

W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć serii, która towarzyszy mi od samego dzieciństwa i na której się wychowałam. Mam wrażenie, że Narnia ukształtowała wiele moich postaw wobec świata i otaczających mnie rzeczy czy ludzi. Odkąd pierwszy raz przeczytałam całą serię utożsamiałam się z Zuzanna, co może wydawać się niektórym osobą dziwne, ze względu na to, że postać ta nie jest zbyt lubiana wśród zwolenników sagi. Ja jednak bardzo doceniam to jak twardo stąpa po ziemi, jak potrafi dostosować się do różnych, często trudnych sytuacji oraz jak wiele znaczy dla niej odwaga i rodzina. 




#2 Love, Rosie 

Wybrałam tą pozycję ze względu na to, że jestem niesamowicie podobna do książkowego Alex'a! Od początku miałam wrażenie jakbym widziała siebie i rozumiałam decyzje jakie podejmuje. Dla niego bardzo ważna jest przyjaźń i rodzina, jest osobą niesamowicie ambitną i pracowitą. Alex, zupełnie jak ja nigdy się nie poddaje, jednak w odróżnieniu do mnie potrafi cierpliwie czekać na swój czas czemu mu ogromnie zazdroszczę, ja wolałabym mieć wszystko od razu! 




#3 Will Grayson Will Grayson 

Jeśli śledzicie mojego bloga od jakiegoś czasu to pewnie wiecie, że "Will Grayson Will Grayson" to jedna z moich ukochanych książek. Pokochałam ją właśnie dlatego, że tak bardzo przypomina moje własne życie i przekazuje wartości, które ja cenię sobie najbardziej. Głównym filarem tej powieści jest przyjaźń i akceptacja odmienności. Są to rzeczy, które ja cenię sobie najbardziej i staram się o nie dbać i pielęgnować je w swoim sercu.

#4 Radio Armageddon 

Mówienie o książkach, które w jakiś sposób mnie opisują bez Radia byłoby wielkim zaniedbaniem! Książka, która odmieniła moje życie, pokazała, że tak naprawdę cała nasza egzystencja składa się z wiecznego buntu i niezrozumienia otaczającego nas świata. To co pisze Żulczyk, w swojej powieści, to sytuacje, które każdego dnia widywałam w swoim życiu, w mniejszym lub większym nasileniu. Bo świat wcale nie jest kolorowy, bardzo często jest właśnie czarno-biały. 

#5 Charlie 

A na koniec bohater, który ponownie jest do mnie bardzo podobny i czuję się z nim psychicznie związana. Charlie to samotnik, osoba szukając przez cały czas samego siebie. To co przeżywał, każdego dnia odczuwają tysiące nastolatków. Ja kiedy pierwszy raz zapoznałam się z historią jego życia pomyślałam, że jak to możliwe, że tak bardzo go rozumiem? Teraz wiem, że jestem do niego niesamowicie podobna, można powiedzieć, że to mój książkowy bliźniak! 





#Bonus!

Bo nie byłoby zestawień Poczytajmy coś! bez bonusu! 
Skoro pokazałam wam mojego książkowego bliźniaka i postacie do których jestem podobna warto wspomnieć o moim serialowym bliźniaku, którego odnalazłam stosunkowo niedawno. Mówię tu o Chris ze Skam. Jest to postać, która wręcz idealnie mnie przypomina, myślę, że jeśli ktoś oglądał serial wie jaka jest ta zakręcona dziewczyna! 



To wszystko co miałam wam do przekazania w tym tagu, mam nadzieję, że miło wam się go czytało i podsumowując wszystkie postacie do jakich jestem podobna nie ogarnie was przerażenie! :)

Do zrobienia tag'u nominuję każdego kto ma na to ochotę oraz jeśli jeszcze nie wykonywały tego tag'u i miały ochotę na niego odpowiedzieć: 
Weronike z Paradise with books 
Mam nadzieję, że dziewczyny w wolnej chwili chętnie odpowiedzą na ten tag :)



Nie można zdać lub oblać bycia człowiekiem, mój drogi.- recenzja Ocean na końcu drogi Neil Gaiman

Nie można zdać lub oblać bycia człowiekiem, mój drogi.- recenzja Ocean na końcu drogi Neil Gaiman

Nie można zdać lub oblać bycia człowiekiem, mój drogi.


"Ocean na końcu drogi" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Neil'a Gaiman'a i muszę przyznać, że kompletnie nie tego się spodziewałam. Wiedziałam, że dostanę książkę napisaną baśniowym stylem, pełną magii i zawirowań
ale z każdą stroną miałam wrażenie, że czegoś tutaj nie rozumiem, że chyba nie będę w stanie poczuć idei tej pozycji tak jak chciałby tego autor. Jestem w ogromnym szoku i mam wrażenie, że będzie to jedna z cięższych recenzji jakie przyszło mi do tej pory napisać!

Bohaterem książki jest mężczyzna, który w trakcie podróży do rodziny postanawia odwiedzić miejsce gdzie w czasie swojego dzieciństwa spędzał dość dużo czasu. Jedzie nad staw, nieopodal domu swojej przyjaciółki, który to nazywała oceanem. Tak zaczyna się jego opowieść o wydarzeniach, w które niełatwo uwierzyć, nawet jemu samemu. Czy to co wydarzyło się w jego dzieciństwie jest prawdą? Czy może wszystko co sobie przypomina było wytworem jego dziecięcej wyobraźni, a może jednak jest to coś o czym nawet sam bohater nie chciałby pamiętać? 

"Ocean na końcu drogi" przenosi nas w magiczny, dziecięcy świat, w którym bardzo łatwo zgubić drogę. Muszę przyznać, że sama parę razy miałam wrażenie, że błądzę w tym co chciał przekazać autor i nie potrafię zrozumieć jego przesłania. To była jedna z dziwniejszych lektur jakie ostatnimi czasy czytałam i mam wrażenie, że nie do końca rozumiem co autor miał na myśli, przez co bardzo ciężko jest mi odnieść się do tego co przeczytałam. 

Zacznę jednak od początku i powiem, że trudnym zadaniem jest określić czy książka mi się podobała, czy może jednak nie do końca. To co serwuje nam na zaledwie 200 stronach autor jest jak iluzja, jak chodzenie we śnie. Przez pewien czas miałam nawet wrażenie, że to co przypomina sobie, już dorosły bohater było wymysłem jego dziecięcej fantazji. Czy jednak mam pewność? Właśnie nie do końca. Historia farmy i mieszkających na niej trzech kobiet to jednak coś więcej niż zwykła baśń czy opowiadanie, które ma nam jedynie zmącić w głowach. Dopiero kiedy się nad tym lepiej zastanowiłam, przygotowując się do napisania tej recenzji, zdałam sobie sprawę, że jest to historia o nas samych, o każdym czytelniku z osobna. Jest to opowieść o bólu, zdradzie, samotności, dziecku szukającego samego siebie w świecie dorosłych, sile pieniądza czy kłamstwach jakimi się karmimy każdego dnia. Autor w tak krótkiej opowieści, pod często niezrozumiałymi sytuacjami, ukrył to, czym tak naprawdę jesteśmy i co tak naprawdę się w nas ukrywa. 

Zaraz po przeczytaniu tej pozycji zupełnie nie wiedziałam co o niej myśleć i nadal nie do końca jestem przekonana czy moje odczucia co do "Oceanu na końcu drogi" są trafne. Niemniej jednak uważam, że Gaiman to autor, który potrafi bawić się słowem i konwencją, aby pobudzić w czytelniku część mózgu odpowiadającą za własny osąd. Bo to my tutaj osądzimy o czym dla nas będzie ta historia, jakie jej elementy odkryjemy i jakie zakamarki nas samych nam ujawni. 

Podsumowując, "Ocean na końcu drogi" to opowieść, która przypadnie do gustu każdemu kto lubi niejednoznaczne opowieści, magiczny, baśniowy świat i szuka lektury przy której będzie mógł pomyśleć. Właśnie taka jest ta książka, zmusza do myślenia i niebanalnego, wielopłaszczyznowego myślenia. Jestem pewna, że to nie ostatnia książka Gaiman'a po którą sięgnę, jestem ogromnie ciekawa również jego innych pozycji!


Tytuł: "Ocean na końcu drogi" 
Autor: Neil Gaiman 
Ilość stron: 216 
Wydawnictwo: Mag
Kategoria: fantastyka 
Ocena: 6/10 
Każdy ma w sobie pierwiastek zła. Ludzie bez skazy nie istnieją. - recenzja Szeptuchy Katarzyny Bereniki Miszczuk

Każdy ma w sobie pierwiastek zła. Ludzie bez skazy nie istnieją. - recenzja Szeptuchy Katarzyny Bereniki Miszczuk

Każdy ma w sobie pierwiastek zła. Ludzie bez skazy nie istnieją.


O Katarzynie Berenice Miszczuk słyszałam dość dużo pochlebnych opinii, więc kiedy ostatnimi czasu udało mi się zamówić jej książkę w bibliotece nie mogłam się oprzeć i od razu zabrałam się za czytanie. Nie miałam kompletnie żadnych oczekiwać co do tej historii, więc z całkowicie otwartym umysłem i sercem zabrałam się za lekturę i muszę przyznać, że była ona idealna na gorące i letnie dni! 

"Szeptucha" opowiada historię Gosławy, która skończyła studia medyczne i aby móc rozpocząć pracę w zawodzie musi przejść praktykę u szeptuchy czyli wiejskiej znachorki. Po tym jak wiele lat temu Mieszko I nie przyjął chrztu, Polska jest krajem, w którym wiara w wielu bogów i moc zabobonów jest bardzo silna. Oczywiście, Gosie nie tak łatwo do tego przekonać. Jednak kiedy spotka na swojej drodze przystojnego Mieszka, a pradawne moce upomną się o naszą bohaterkę wszystko może się całkowicie zmienić. 

Pióro Katarzyny Bereniki Miszczuk mogę określić tylko jednym słowem - fenomenalne! Naprawdę już bardzo dawno nie czytałam książki, w której styl pisania wywarłby na mnie, aż takie wrażenie. Czytając "Szeptuchę" miałam wrażenie, że płynę po słowach i stronach, co czyniło lekturę jeszcze bardziej przyjemną. Książka jest napisana bardzo ciepłym, przystępnym i łatwym językiem, dzięki czemu zrozumienie pradawnych wierzeń czy zabobonów nie sprawia czytelnikowi kłopotu. 

Głównym atutem tej książki jest jednak ogromna dawka humoru. Już dawno nie uśmiałam się, aż tak w trakcie czytania. Dosłownie na każdej stronie byłam w stanie znaleźć coś co wprawiało mnie w dobry nastrój. Pozycja ta to idealny czasoumilacz na ciepłe, letnie dni. Coś wspaniałego, kiedy potrzebujemy odpocząć i odstresować się przy lekturze. 

Bohaterowie książki są bardzo ciekawie wykreowani i bardzo łatwo ich polubić. Główna bohaterka to osoba, którą chętnie poznałabym w rzeczywistości. To dzięki niej książka emanuje ciepłem i humorem. Przez to, że wyolbrzymia niektóre sytuacje czytelnik jeszcze bardziej się w niej zakochuje i chce więcej! Plejada przeróżnych postaci powoduje, że każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie. Gosia to postać, której nie da się nie lubić, często zachowuje się irracjonalnie, przez co sytuacje w jakich się znajduje nabierają jeszcze więcej cech humorystycznych. Widać na pierwszy rzut oka, że książka ta jest dokładnie do tego stworzona - aby bawić czytelnika. Zabierając się za lekturę nie warto szukać tutaj głębokiego przesłania, akcji pędzącej na łeb na szyje czy poruszania istotnych problemów, w każdym razie ja nic takiego w niej nie znalazłam. Odnalazłam za to świetną zabawę, uśmiech i mnóstwo ciepła, które przekazuje nam autorka. Myślę, że dokładnie o to tutaj chodzi i osoby szukające czegoś lekkiego, z niebanalną fabuła będą zadowoleni. 

Ogromnie gratuluję autorce pomysłu na fabułę bo jest to coś niesamowitego, jeszcze nie spotkałam się z czymś takim, co jest ogromnym plusem. Dodatkowo akcja książki rozgrywa się w górach świętokrzyskich, nieopodal których mieszkam, więc tym bardziej byłam zachwycona mogąc wyobrazić sobie miejsca, w których w danym czasie przebywali bohaterowie. Bawiłam się przy tej książce wyśmienicie i polecam ją każdemu kto chce miło spędzić czas przy niezobowiązującej lekturze. Obiecuję, że się nie zawiedziecie, a uśmiech nie będzie schodził z waszej twarzy do ostatniej strony! 


Tytuł: "Szeptucha"
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk 
Ilość stron: 352
Wydawnictwo: W.A.B.
Kategoria: fantastyka/romans
Ocena: 7/10 

Opowieść tymczasem biegnie dalej. Jak zawsze, w mojej i Twojej wyobraźni. - recenzja Behawiorysty Remigiusza Mroza

Opowieść tymczasem biegnie dalej. Jak zawsze, w mojej i Twojej wyobraźni. - recenzja Behawiorysty Remigiusza Mroza

Opowieść tymczasem biegnie dalej. Jak zawsze, w mojej i Twojej wyobraźni.



Remigiusza Mroza nie muszę chyba już nikomu przedstawiać. Jest to jeden z najbardziej płodnych polskich autorów ostatnich lat, więc zawsze bardzo chętnie czytam pozycje, które wyszły właśnie spod jego pióra. Za każdym razem, kiedy sięgam po książkę tego autora mam wrażenie, że jest napisana przez zupełnie inną osobę, styl autora nie jest jednoznaczny i bardzo trudno go określić jednym słowem. Właśnie z tego powodu bardzo chętnie sięgam po książki Remigiusza Mroza, "Behawiorysta" również mnie nie zawiódł! 

Pewnego, jesiennego dnia jakiś szaleniec zamyka się w przedszkolu i bierze za zakładników znajdujące się w nim dzieci oraz ich opiekunów. Nikt nie wie czego chce, ani kim tak naprawdę jest ten człowiek. Jak się okazuje całe, krwawe przedsięwzięcie transmituje na platformie internetowej. Jedyna osoba jaka może przejrzeć jego plany jest Gerard Edling, lepiej znany jako Behawiorysta. Czy uda mu się na czas zatrzymać szaleńca ? Czego tak naprawdę oczekuje ten człowiek, dlaczego ludzie chcą brać udział w jego krwawym koncercie i co on tak naprawdę oznacza ? 

Muszę przyznać, że jest to jedna z moich ulubionych książek Mroza. Czytając opinie na temat tej pozycji zauważyłam, że opinie na jej temat są bardzo mocno podzielone. Ja wyśmienicie się bawiłam zagłębiając się w historię Kompozytora i Behawiorysty. Z każdą stroną dowiadujemy się czegoś nowego na temat głównych bohaterów, jednak fabuła nie pędzi na łeb na szyje, powoli odkrywane są wszystkie karty, aż do kulminacyjnego momentu. 

Główny bohater, czyli tytułowy Behawiorysta, to starszy mężczyzna borykający się z wieloma problemami, nie tylko zawodowymi, ale również rodzinnymi. Sprawa Kompozytora, jest dla niego jak promień nadziei na rozwiązanie kolejnej, trudnej sprawy. Wydarzenia jednak nie przybierają takiego obrotu, jaki chciałby Edling, niektóre rzeczy wymykają mu się spod kontroli. Właśnie w tym momencie mam co do książki największe zastrzeżenia. Postać Behawiorysty, z początku zbudowana na fundamentach silnego, pewnego siebie, wiedzącego co robi i do czego dąży faceta, wraz z biegiem fabuły zaczyna się kruszyć. Nasz bohater zmienia się, a przeciwności jakie musi pokonać pokazują, że w gruncie rzeczy nie jest on taką osobą za jaką chciałby być uważany. W kilku przypadkach, po tym jak autor przedstawił Edlinga, nie spodziewałabym się, że dokona on właśnie takiego wyboru, nic na to nie wskazywało, po osobie jaką poznajemy w pierwszych rozdziałach powieści oczekiwałam zupełnie innego zachowania. W takich momentach towarzyszyło mi ogromne zdziwienie i dyskomfort ponieważ to nie był Behawiorysta zachowywał się jak zupełnie inna postać. 

Wielkim atutem tej książki jest to, że wszystko, od pierwszej do ostatniej strony jest ważne. Postacie czy słowa, wypowiedziane od niechcenia w pierwszym rozdziale miały ogromny wpływ na fabułę w kolejnych, późniejszych rozdziałach. Miałam jednak wrażenie, że poprzez wprowadzenie tego zabiegu niektóre wątki poprowadzone były po łebkach. Nie obraziłabym się gdyby książka miała więcej stron lub stworzono by kolejny tom. Dzięki temu dogłębniej mogłabym poznać przeszłość Behawiorysty, jego żony, syna czy samego Kompozytora. Chciałabym wiedzieć o nich zdecydowanie więcej ! 

Podsumowując książka naprawdę mi się podobała. Jest pełna niespodziewanych zwrotów akcji, dobrze zarysowanych bohaterów oraz naszpikowana akcją. Nie da się przy niej nudzić, chociaż warto w trakcie lektury przymknąć oko na niektóre mankamenty, dzięki temu stanie się ona jeszcze przyjemniejsza. Polecam książkę wszystkim spragnionym akcji oraz mam nadzieję, że więcej książek tego typu wyjdzie spod pióra Remigiusza Mroza ! 


Tytuł: "Behawiorysta" 
Autor: Remigiusz Mróz 
Ilość stron: 496
Wydawnictwo: Filia 
Kategoria: kryminał/sensacja 
Ocena: 7/10 
Bardowie opiewają miłość i bohaterstwo wojowników, wychwalają królów i schlebiają królowym, ale gdybym ja był poetą, sławiłbym przyjaźń. - recenzja Zimowego Monarchy Bernard Cornwell

Bardowie opiewają miłość i bohaterstwo wojowników, wychwalają królów i schlebiają królowym, ale gdybym ja był poetą, sławiłbym przyjaźń. - recenzja Zimowego Monarchy Bernard Cornwell

Bardowie opiewają miłość i bohaterstwo wojowników, wychwalają królów i schlebiają królowym, ale gdybym ja był poetą, sławiłbym przyjaźń.



Do książek historycznych podchodzę z reguły bardzo sceptycznie. Mam wrażenie, że nie są to moje klimaty, zazwyczaj mam problem z wciągnięciem się w fabułę, a w trakcie lektury czuję znużenie. Postanowiłam jednak dać im jeszcze jedną szansę. Ogromnie się cieszę, że się na to zdecydowałam, "Zimowy monarcha" udowodnił, że czasem warto sięgać również po gatunki, które do nas nie przemawiają, dzięki temu możemy znaleźć prawdziwe perełki. 

"Zimowy monarcha" to pierwszy tom trylogii arturiańskiej, która opowiada historię o nieustraszonym i wspaniałym Arturze. Jego życie jest jednak owiane tajemnicą, a wydarzenia jakie towarzyszyły śmierci króla Uther'a są podstawą do snucia niesamowitych, pełnych emocji, przyjaźni, nienawiści oraz miłości historii. 

Muszę przyznać, że podchodziłam do tej pozycji dość sceptycznie. Jak wcześniej wspomniałam nie przepadam za książkami historycznymi i najczęściej nie trafiają one w mój gust czytelniczy. Jednak kiedy otrzymałam możliwość zrecenzowania tej pozycji pomyślałam, że jest to idealny moment, aby przełamać swoją niechęć do tego gatunku. Historie o królu Arturze i jego dzielnych rycerzach od zawsze mnie intrygowały dlatego liczyłam na to, że spędzę bardzo miło czas w trakcie lektury, cieszę się że się nie pomyliłam, a czas spędzony na czytaniu tej pozycji nie był czasem straconym. 

Od pierwszej strony jesteśmy wciągnięci do świata pełnego magii, pięknych dam dworu, mężnych rycerzy, walki o władzę i wpływy oraz prawdziwej miłości oraz przyjaźni. Autor z niesamowitą precyzją wykreował świat, który pochłania czytelnika już od pierwszych stron. Czytając miałam wrażenie jakbym sama uczestniczyła w wydarzeniach, jakby działy się one obok mnie.To było moje pierwsze spotkanie z tym autorem, ale już teraz mogę powiedzieć, że postacie, które tworzy, jak i ich otoczenie, przepełnione jest kunsztem i dbałością o każdy, nawet najmniejszy szczegół. 

Postacie pojawiające się na kartach powieści nie są jednowymiarowe, nic nie jest czarne albo białe. Z jednej strony mamy wyraźny podział na dobrych i złych, jednak z biegiem czasu ta granica przestaje być już taka wyraźna, ulega zatarciu. Postacie, które na początku wydawały nam się ucieleśnieniem dobra, podejmują decyzje, które każą nam się zastanowić nad tym, czy dobrze ich ocenialiśmy. Bohaterowie są bardzo ludzcy, przeżywają podobne troski i problemy jak my sami. Czytając powieść Cornwell'a miałam jednak wrażenie, że niektóre cechy, jakie reprezentują postacie są wyolbrzymione, czasem do tego stopnia, że dana postać traciła na autentyczności w oczach czytelnika. 

Ogromnym plusem powieści jest narracja. Wydarzenia poznajemy stopniowo, tak jak powstaje spis historii z życia Artura nad którym pracuje Derfel - postać, która oprowadza nas po świecie wykreowanym przez autora. Książka jest wielowątkowa dlatego zdarza się, że niektóre z nich nie są rozwinięte tak jak byśmy tego oczekiwali. Z wielką przyjemnością przeczytałabym powieść bogatszą o kilkaset stron, gdyby rozwinęła wszystkie rozpoczęte wątki z należytą dokładnością. Tego mi w kilku przypadkach brakowało, ale jest to dopiero pierwszy tom, więc może na odpowiedzi na nurtujące mnie pytania muszę poczekać ? 

Książka ma niesamowity klimat, którym czytelnik nasiąka niczym gąbka. Bardzo trudno oderwać się od historii Artura i jego przyjaciół. Autor potrafi bawić się słowem, zaskakiwać, dzięki czemu czytelnik nie ma chwili wytchnienia. Mimo tego, że nie jestem fanką książek historycznych już nie mogę się doczekać kolejnych tomów.

Tytuł: "Zimowy monarcha"
Autor: Bernard Cornwell 
Ilość stron: 608
Wydawnictwo: Otwarte 
Kategoria: powieść historyczna 
Ocena: 8/10 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Otwarte :)


Copyright © 2014 Poczytajmy coś ! , Blogger